Pojechałam w ciemno, bo miałam już dość Warszawy i wstrętnych ludzi dookoła. Byłam najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, gdy po 5 rano, po raptem 3 h snu, siedziałam w pociągu do Wrocławia, by stamtąd przesiąść się w lokalny autobus i dotrzeć po ok. 3,5 h do Karpacza. Warto było pod każdym względem ! Nie dość, że dostałam rabat (co zawsze jest miłe), pokój z cudnym widokiem, byłam i jestem pod urokiem tego miejsca, pysznej kuchni, obsługi, właścicieli. Wiem, że Hotel jest rozbudowany (byłam we wrześniu 2011) i nie mogę się doczekać, by znowu tam pojechać :))